Twój e-mail
Wiadomość
Wyślij
Wyślij
Wiadomość wysłana!
Proszę wypełnij poprawnie pola

Stowarzyszenie Leśników i Właścicieli Lasów

05-430 Celestynów ul. Widok 19
 

telefon: 660 163 773

e-mail: sliwl@wp.pl

NIP 5322047470

KRS 0000484229

REGON 147000240

Konto: 21 1240 2119 1111 0010 5630 4737

Jesteśmy przeciwko unijnemu projektowi rozporządzenia dotyczącego wylesiania, gdyż jego przepisy w obecnym kształcie zagrażają m.in. branży leśnej, spożywczej i rolnictwu - poinformował wiceminister klimatu i środowiska Edward Siarka.

 

Chodzi o projekt rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie udostępniania na rynku unijnym oraz wywozu z Unii niektórych towarów i produktów związanych z wylesianiem i degradacją lasów oraz uchylającego rozporządzenie (UE) nr 995/2010.

 

Minister Siarka odpowiadał na pytanie w tej sprawie zadane przez posłów PiS w ramach pytań poselskich.

 

Podkreślał, że jest to "bardzo ważny dokument", który "bardzo mocno ingeruje w kompetencje państw narodowych", a projekt stanowiska rządu w jego sprawie został już opracowany w Ministerstwie Klimatu i Środowiska, w ścisłych kontaktach z Ministerstwem Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Ministerstwem Rozwoju i Technologii oraz ministrem finansów. Jak poinformował, projekt stanowiska rządu został przyjęty przez Komitet ds. UE.

 

- Jesteśmy przeciwko temu rozporządzeniu - podkreślił Siarka. Dodał, że Polska bierze bardzo aktywny udział w pracach nad jego tekstem, który rodzi bardzo dużo pytań.

 

Podkreślił, że Polska nie kwestionuje roli lasów w ochronie klimatu i potrzeby ich ochrony. Wiceminister ocenił, że choć degradacja lasów występuje w wielu miejscach np. Ameryki Płd. czy Afryki, to "w Polsce absolutnie nie mamy z tym do czynienia". Przyznał, że lasy rzeczywiście pełnią rolę w ochronie klimatu i Polska tego nie kwestionuje - ma jednak poważne zastrzeżenia do zaproponowanych przez UE instrumentów.

 

- To rozporządzenie nie będzie dotyczyło tylko produktów eksportowanych do UE, ale będzie również dotykało wszystkie produkty, w tym produkty nie tylko pochodzenia leśnego, czyli meble i różne produkty drzewne, ale także całego obszaru rolnictwa. Wszystkie produkty rolne również będą podlegały pod ocenę tego rozporządzenia, co będzie generowało gigantyczne skutki dla podmiotów prowadzących tego rodzaju działalność i produkcję, ale również działalność handlową - mówił.

 

Ocenił, że rozporządzenie wprowadziłoby bardzo poważne obciążenia dla służb celnych, ale także podmiotów gospodarczych.

- Każdy produkt od strony technicznej musiałby być oznaczony dokładnie co do miejsca pochodzenia i zapewniać, że produkt objęty listą z tego rozporządzenia jest wyprodukowany zgodnie z zasadami. To są trudne do oszacowania skutki - wskazał.

 

- Przede wszystkim nie zgadzamy się, aby projektowane rozporządzenie ingerowało w zrównoważoną gospodarkę leśną. To jest wielkie zagrożenie - mówił. Podkreślał, że przemysł meblarski wypracowuje prawie 2,5 proc. polskiego PKB, a 9 proc. naszego eksportu to produkty drzewne. To wielka branża, która zatrudnia ponad pół miliona ludzi - zaznaczył, uzasadniając, dlaczego Polska przeciwstawia się powstaniu systemu kwalifikującego państwa pod względem ich wpływu na wylesianie i degradację lasów. Wskazał, że wpisanie Polski na taką listę groziłoby wyeliminowaniem jej z rynku, na którym dziś skutecznie konkuruje.

- To niebezpieczne instrumenty, które dają ,,jakimś ekspertom" prawo do decydowania, czy dane państwo będzie mogło swobodnie, na otwartym rynku europejskim dokonywać wymiany handlowej - mówił. Wskazał, że chodzi także o produkcję rolną i spożywczą.

 

PAP/DR

 

Polski rząd przeciw unijnemu rozporządzeniu w sprawie wylesiania

29 marca 2022